|
Ostatnie wpisy
Remigiusz Stanisławek
|
Blog > Komentarze do wpisu
Noworoczne postanowienie: Zaczynam inwestować! Tylko gdzie?Gdy wybierzesz fundusze inwestycyjne - możliwości jest wiele. I równie wiele pułapek... Wizja marnej emerytury zachęca do inwestowania - warto zrobić to z głową.
Na Nowy Rok postanowiłem przygotować krótki cykl artykułów o różnych sposobach inwestowania w fundusze inwestycyjne. Dziś, krótkie podsumowanie (i największe pułapki) - a w najbliższych dniach bardziej szczegółowe omówienie poszczególnych form inwestowania wraz z przykładami.Nic nie jest tak przekonujące jak liczby. Przynajmniej dla mnie. Dziś - krótkie podsumowanie czyli plusy i minusy. Oraz pułapki... TFI czyli kupujemy fundusze w bankuNadal ponad 70% inwestujących w fundusze kupuje je w okienku bankowym. Płacąc przy tym prowizję od wpłaty. Czyli (nie)świadomie oddając zysk czasem zbliżony do rocznej lokaty już przy wpłacie do funduszu. Taka prowizja ma też działanie psychologiczne - trudno wycofać się z funduszu do innego gdy zaczną się straty - bo przecież "nawet nie zarobiliśmy na opłatę". W ten sposób stajemy się inwestorami długoterminowymi...
Dla przypomnienia - dokładnie te same fundusze można kupować bez żadnych opłat i prowizji. Pisałem o tym w artykułach: tutaj i tutaj. PSO czyli Plan Systematycznego OszczędzaniaJeżeli myślimy o inwestowaniu, to często (robi tak ponad 80% Polaków) pierwszą instytucją, którą odwiedzimy to Bank. Tu często zaproponują Plan Systematycznego Oszczędzania. W skrócie: w zamian za deklarację systematycznych wpłat przez kilka/ kilkanaście lat bank "łaskawie" zmniejszy prowizję od zakupu funduszy. Na przykład o 50%. Nie wiedząc o tym, że te same fundusze można kupować (także systematycznie) poza takim planem i to bez żadnych prowizji... wiele osób na tego typu "ofertę" przystaje... I (nie)świadomie przepłaca...
Oczywiście znajdziemy takie PSO, które nie pobierają opłaty wstępnej. Ale nadal mają jeden poważny problem - bardzo małe możliwości inwestowania - czyli bardzo mało dostępnych funduszy. PPE czyli Pracownicze Programy EmerytalneWady dokładnie takie same jak w przypadku PSO. Ale jest jedna zaleta: od inwestowanych składek na PPE przez pracodawcę nie jest naliczany ZUS. Niewielka zaleta - ale zawsze... Może być to np. element negocjacji płacowych. IKE czyli Indywidualne Konto EmerytalneTo forma dobrowolnego oszczędzania na emeryturę bez wymogu wpłat. Wpłacamy kiedy chcemy.
IKZE czyli Indywidualne Konto Zabezpieczenia EmerytalnegoNowy produkt z tzw. III filaru. Niestety w mojej ocenie mało atrakcyjny dla inwestora indywidualnego. Za to bardzo atrakcyjny dla firm pośredniczących w jego sprzedaży. Pojawiły się już pierwsze IKZE i potwierdziły się moje obawy, które opisywałem w komentarzach i artykułach na naszym firmowym blogu.
Gdyby w produktach IKZE nie było dodatkowych opłat wynik inwestowania byłby identyczny jak w IKE. Na ten temat opublikuję kilka artykułów. Niestety - IKZE będą mocno promowane przez firmy pośrednictwa finansowego. I z uwagi na konstrukcję IKZE aby TFI uruchamiające IKZE mogło znaleźć dystrybutorów musi podzielić się zyskiem z obsługi Klientów. A samą opłatą za zarządzanie funduszem zrobić się tego nie da. Jestem absolutnie przekonany, że produkty IKZE oparte o fundusze będą po prostu bardzo kosztowne dla Klientów! Tylko, wielu Klientów łatwo da się "złapać" na hasła sprzedażowe. Które są często absolutnie zaskakujące, jak np. gwarantowany zysk 18% od każdej wpłaty... W mojej ocenie - produkt całkowicie nieopłacalny. Lepszy już będzie efekt inwestowania uzyskamy w IKE... Pojawia się tu także ciekawy element związany ze "zwrotem z podatku" a późniejszym podatku dochodowym. Znalazłem ciekawą zależność, która być może jest powodem, dla którego pojawia się ze strony Rządu zachęta do przenoszenia pieniędzy z IKE na IKZE... Podzielę się nią w najbliższych dniach. Fundusze kupowane w platformach bez opłatCzyli tam gdzie nie płacimy prowizji od wpłąt i wypłat z funduszy.
Polisy inwestycyjneMowa tu o produktach czysto inwestycyjnych - bez zbędnej części ubezpieczeniowej. Czyli takich, gdzie poziom ubezpieczenia na życie to 1 zł, 100 zł itd - będący tylko spełnieniem wymogu ustawowego, aby taki produkt był traktowany jako ubezpieczenie na życie, podczas gdy 100% wpłacanych pieniędzy jest inwestowane.
Tego typu produkty pozwalają zarabiać więcej niż kupowanie tych samych funduszy poza polisą inwestycyjną. Brzmi zaskakująco - ale można to bardzo dokładnie uzasadnić i pokazać na wynikach inwestycji opartych o faktyczne wyceny funduszy. Zysk z korzyści podatkowej jest większy niż koszty ponoszone w produkcie. Pod jednym warunkiem - że takim produktem zarządzamy. Wiele negatywnych opinii na temat tych produktów bierze się z braku wiedzy o zasadzie działania tego typu produktów. Wiele osób po prostu wpłaca pieniądze licząc, że ktoś tymi pieniędzmi zarządza. Tak niestety nie jest. Opłata za zarządzanie w tych produktach to opłata za możliwość samodzielnego zarządzania - czyli dokonywania zmian między funduszami po to właśnie aby korzystać z korzyści podatkowej. Polisy inwestycyjne z jednym funduszem...Niestety pojawiają się tego typu rozwiązania. Czyli polisa, w której nie trzeba nic robić. Wystarczy wpłacać pieniądze. W mojej ocenie bardzo mało rozsądne rozwiązanie:
Produkty 10-15 letnie z gwarancją kapitału i systematycznymi wpłatamiBardzo chętnie oferowane przez sieci sprzedażowe. Natomiast całkowicie (w mojej ocenie) nie opłacalne dla Klienta. Szczególnie, gdy w procesie sprzedaży mówi się A, pomijając wiele istotnych dla Klienta informacji a inwestor podejmuje wtedy decyzję w oparciu o emocje, a nie merytoryczne zbadanie takiego produktu. I inwestorowi wydaje się, że wybrał produkt oferujący co innego...
Doskonałym zagraniem taktycznym twórców produktów jest to, że trwają 10 lub 15 lat. Dopiero wtedy pojawią się pierwsze wyniki tych produktów... W kolejnych artykułachDokładniej omówię poszczególne metody inwestowania, oraz te najbardziej zaskakujące spostrzeżenia, które pokazałem w zestawieniach. Czyli:
poniedziałek, 09 stycznia 2012, remigiusz.stanislawek
---------------------------------------------------------------- Fundusze inwestycyjne to doskonały sposób na pomnażanie naszych oszczędności. Pod warunkiem, że potraktujemy to jako inwestycję. Funduszami należy zarządzać. Pozostawienie pieniędzy na wiele lat powoduje, że mamy dużą szansę aby nasz końcowy wynik był gorszy niż lokata bankowa. O funduszach w Polsce wypowiadają się ... przedstawiciele funduszy, firm doradztwa finansowego. I niestety często to co czytamy, słyszymy czy też widzimy jest dość dalekie od rzeczywistości. W końcu fundusze się sprzedaje. Od 6 lat w podziemiu :) i od 4 lat otwarcie pokazuję jakie są fakty. Czyli dlaczego wierząc w mity inwestowania szanse na pomnażanie oszczędności są niewielkie. Ale - nie o narzekanie tu chodzi. Pokazuję w jaki sposób, bez specjalistycznej wiedzy każdy może świadomie zarządzać własnymi inwestycjami. To naprawdę proste. Wystarczy zerwać z mitami inwestowania. Aby skutecznie inwestować na rynku funduszy nie trzeba być ekspertem. Można wierzyć reklamie. Ale można też wziąć sprawy w swoje ręce. A tego chyba warte są nasze pieniądze? Remigiusz Stanisławek trener inwestycyjny (ponad 100 szkoleń z cyklu Fundusze to nie lokata) twórca firmy i portalu Opiekun Inwestora laureat nagrody: Innowacja Roku 2009 TrackBack
Komentarze
Gość: nadebecie, user-31-174-74-232.play-internet.pl
2012/01/09 20:33:51
wpłacając na IKZE ulga wynosi 4%
2012/01/09 20:44:11
Dokładnie tak. Uściślając:
Limit wpłat do IKZE to 4% od uzyskanego przychodu będącego podstawą opodatkowania. Te 4% odliczyć można w zeznaniu podatkowym od dochodu. Tym samym podatek liczony jest od kwoty przychodu podlegającemu opodatkowaniu minus suma wpłat na IKZE w danym roku. Czyli efekt jest taki, że odliczamy od podatku 18% lub 32% od dokonanej wpłaty na IKZE. 2012/01/10 03:04:35
Byłoby miło Panie Remigiuszu, gdyby raczył Pan odróżnić Inwestora (człowieka przedsiębiorczego, tworzącego nowe miejsca pracy) od Spekulanta giełdowego (człowieka zasługującego na potępienie, jak wszystkich innych spekulantów; giełdowych, cukrowych itp).
W moim rozumieniu spekulacji giełdowych to jest działanie nastawione na zabranie innemu człowiekowi jego pieniędzy (z gwarantowaną stratą części na rzecz brokera) w ramach znanych i akceptowanych reguł GRY FINANSOWEJ. Czym w istocie różni się to od zawodowego pokera? O pokerze jakoś nikt z estymą się nie wyraża. Nie dziw się Pan zatem, że potępiam gry giełdowe, skoro jedynym wymiernym skutkiem jest coraz słabsza pozycja złotówki, czyli wszyscy żyjemy coraz gorzej. |