Analizy rynku funduszy inwestycyjnych, zasady i strategie inwestowania, jak wybrać fundusz
Remigiusz Stanisławek
RSS


Blog > Komentarze do wpisu

Fundusze się sprzedaje. Czyli skąd wzięły się mity inwestowania

O funduszach inwestycyjnych powiedziano i napisano wiele. Zaskakująco w wielu książkach, na wielu stronach internetowych spotykam się ze złotymi zasadami inwestowania. Są to hasła, które doskonale sprzedają. I do tego wyglądają bardzo wiarygodnie. Ale - czy ktoś zadał sobie trud sprawdzenia czy działają w praktyce?

W najbliższych dniach przedstawię szczegółowo kilka z nich. Między innymi:

  • dlaczego wielu inwestorów może stracić dużą część swoich pieniędzy źle interpretując zdanie "w funduszu inwestycyjnym Twoimi pieniędzmi zarządzają profesjonaliści"
  • czy naprawdę giełda w długim okresie świetnie zarabia? A tym samym fundusze akcji?
  • o długoterminowym inwestowaniu w fundusze akcji
  • o dywersyfikacji - czyli czy na pewno profil inwestora rozwiąże problem?
  • efekcie uśredniania ceny w funduszach akcyjnych
  • mitycznym "inwestorze agresywnym" (chcesz dużo zarobić musisz dużo tracić)
  • o funduszach aktywnej alokacji
  • o portfelach modelowych w polisach inwestycyjnych

Nie ukrywam, że przedstawione tu wiadomości mogą brzmieć zaskakująco. I burzyć to, co o funduszach inwestycyjnych mówi się od wielu lat. Nie tylko w Polsce.

Mogę tylko zapewnić, że pokażę jak fakty (czyli opierać będę się na liczbach) kontrastują z reklamą.

Dlaczego tak rzadko pokazuje się to inne podejście?

Ponieważ w mediach, na stronach firm Doradztwa Finansowego, w programach telewizyjnych wypowiadają się najczęściej przedstawiciele Funduszy Inwestycyjnych, firm Doradztwa Finansowego oraz Towarzystw Ubezpieczeń na Życie (tworzących, swoją drogą dobre, produkty inwestycyjne).

Nie jest zakoczeniem, że wypowiedzi te najczęściej sprowadzają się do jednego: wystarczy wpłacać pieniądze a zyski pojawią się same.

Trudno bowiem wyobrazić sobie, aby osobie, która chce zacząć oszczędzać na emeryturę, przyszłość dzieci powiedzieć : fundusze to świetny sposób na zarabianie pieniędzy, trzeba tylko swoich inwestycji pilnować i nimi samodzielnie zarządzać.

Klient chce usłyszeć co innego. I niestety - to właśnie słyszy.

Ostatnio na jednym z moich szkoleń ktoś powiedział:

"Ale przecież to jest sprzedaż, co w tym dziwnego, że o pewnych tematach się nie mówi?"

Cóż, czym innym jest kupno "super" odkurzacza lub kołder za 2 tysiące złotych. Odkurzacz będzie odkurzał, kołdra da ciepło. Słowem - te urządzenia działają. Może nie aż tak dobrze, aby warte były aż takich pieniędzy. Ale najczęściej jednak działają lepiej niż prosty model Zelmera. Czym innym jest zakup samochodu, gdzie w salonie raczej nie spodziewamy się aby sprzedawca pokazał nam raport o usterkowości danego modelu...

W przypadku produktów finansowych - już tak nie jest. Przyjmując błędną postawę w inwestowaniu, czyli postępując według zasad, które najczęściej nie dają wielkich szans na wynik lepszy niż lokata bankowa - często inwestor postawiony jest w sytuacji bez możliwości wyboru. Wpłaca systematycznie pieniądze w produkt inwestycyjny, który nie został poprawnie przedstawiony, traci podczas bessy wierząc, że ktoś w magiczny sposób zaopiekuje się jego pieniędzmi i nie wie co dalej.

O ile o samochodach można przeczytać wiele rankingów, mamy wiele magazynów (mniej lub bardziej obiektywnych), mamy portale tematyczne, kluby miłośników i o obiektywną opinię jest łatwo. O tyle o rynku funduszy wypowiadają się najczęściej przedstawiciele firm, które zarabiają sprzedając ten sposób inwestowania.

Warto to sobie uświadomić i dokładnie sprawdzić zanim podejmie się decyzję o takim lub innym sposobie inwestowania. I zamiast wierzyć reklamie po prostu na spokojnie sprawdzić.

Czy fundusze to złe rozwiązanie?

Nie. Fundusze to doskonały sposób na pomnażanie własnego majątku. Pod warunkiem, że potraktujemy to jako inwestycję. Nie jak lokatę. Nieprzypadkowo w nazwie "fundusze inwestycyjne" pojawia się słowo "inwestycyjne".

Rozwiązanie dla większości prywatnych inwestorów lepsze niż giełda. Nie wymaga poświęcania dużej ilości czasu (wystarczy choćby pół godziny w miesiącu) ani żadnej specjalistycznej wiedzy. O tym także będziemy dyskutować.

A jak zachęcać do biernego inwestowania?

Wystarczy pokazać na wykresie, że 2+2 = 22.To już zadanie speców od marketingu.

Fundusze inwestycyjne: Kiedy 2+2 = 22

Zapewniam,  2+2 =4. Ale dodając do tego wzoru odrobinę czasu, zaangażowania i podstawową wiedzę wzór może wyglądać tak: 2+2+C+W = 16. Ale nie 22 :)

Zapraszam do dyskusji.

czwartek, 03 lutego 2011, remigiusz.stanislawek

----------------------------------------------------------------
Fundusze inwestycyjne to doskonały sposób na pomnażanie naszych oszczędności.

Pod warunkiem, że potraktujemy to jako inwestycję. Funduszami należy zarządzać. Pozostawienie pieniędzy na wiele lat powoduje, że mamy dużą szansę aby nasz końcowy wynik był gorszy niż lokata bankowa.

O funduszach w Polsce wypowiadają się ... przedstawiciele funduszy, firm doradztwa finansowego. I niestety często to co czytamy, słyszymy czy też widzimy jest dość dalekie od rzeczywistości.

Pokazuję w jaki sposób, bez specjalistycznej wiedzy każdy może świadomie zarządzać własnymi inwestycjami. To naprawdę proste. Wystarczy zerwać z mitami inwestowania. Aby skutecznie inwestować na rynku funduszy nie trzeba być ekspertem.

Można wierzyć reklamie. Ale można też wziąć sprawy w swoje ręce. A tego chyba warte są nasze pieniądze?

Remigiusz Stanisławek
trener inwestycyjny (ponad 250 szkoleń z cyklu Fundusze to nie lokata)
twórca firmy i portalu Opiekun Inwestora
laureat nagrody: Innowacja Roku 2009

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/02/03 17:26:51
Myślę, że w obecnych trudnych czasach powinien Pan dywersyfikować źródła dochodów i zacząć sprzedawać systemy w totolotku...
Zresztą z takim zdjęciem spokojnie może Pan zrzucić woal pozorów i pracować jako wróżka czy właściwie wróżek.
A tak poważnie:
Pół godziny w miesiącu, żadnej wiedzy?!
Dla każdego kto w to uwierzy mam lepszą propozycję: jest most do kupienia za 1/5 realnej ceny!!!
Granie na wykresikach, stop lossy projektowane w oparciu o 10 ostatnich lat...
A ile zim stulecia zawiera w sobie ostatnich 10 lat?
No ale nic - najważniejsze, żeby się abonamenty dobrze sprzedawały i szkolenia miały komplet.
A dla niedzielnych inwestorów jest jedna w miarę rozsądna rada:
- pomyśl kup i trzymaj.
Pozdrawiam
PS Wybacz złośliwość, ale to zdjęcie jest naprawdę straszne
-
2011/02/03 19:45:00
Cieszę, się, że temat wywołał zainteresowanie. Odniosę się do merytoryki - wyraźnie napisałem "ani żadnej specjalistycznej wiedzy". Wystarczą podstawy. Oczywiście, poświęcając pół godziny w miesiącu nie można liczyć na duże zyski. Ale z pewnością kilkukrotnie wyższe niż nie robienie niczego - czyli czegoś co, jak widać, często jest promowane.

Podstawową zasadą, którą się kieruję są fakty. Dlatego też cykl publikacji rozpoczynam od mitów inwestowania. Czytelnicy sami zdecydują czy bardziej przemawiają do nich liczby czy też reklama.

Na ponad 100 szkoleniach otwartych i kilkudziesięciu przeprowadzonych dla firm doradztwa finansowego pokazuję wprost: "niedzielny" inwestor, który wybrał metodę "kup i trzymaj" - jeżeli zarobił więcej niż lokata bankowa - może mówić o szczęściu. Nikt, z prawie 2.000 uczestników temu nie zaprzeczył.

Proszę o podanie przykładów, pokazujących skuteczność długoterminowego inwestowania, inną niż odpowiednio dobrane dane i przypadkowo "najlepszy" fundusz.

Nie rozumiem także dlaczego osoby, które odkładają swoje ciężko zaoszczędzone pieniądze na rynku funduszy inwestycyjnych nazywać "niedzielnymi" inwestorami. Nie wiem, czy jako osoba planująca finansową przyszłość mojego dziecka potraktowałbym to jako komplement.

Moim zdaniem każda strategia inwestowania jest dobra - jeżeli mamy do niej przekonanie. Staram się pokazać, że przekonanie (do np. zasady wpłać i zapomnij) warto zbudować w oparciu o fakty a nie o obietnice, że świetnie zarobimy.
-
2011/02/04 09:49:43
"Nie rozumiem także dlaczego osoby, które odkładają swoje ciężko zaoszczędzone pieniądze na rynku funduszy inwestycyjnych nazywać "niedzielnymi" inwestorami. Nie wiem, czy jako osoba planująca finansową przyszłość mojego dziecka potraktowałbym to jako komplement. "
Drogi Panie Remigiuszu - Na początek prośba - bez demagogii!
To co Pan proponuje: "podstawowa wiedza" (dla mnie ten termin ma zupełnie inne znaczenie niż to tworzone na potrzeby Pana klientów), pół godziny w miesiącu...
Toż takiego działania da się nazwać nawet niedzielnym inwestowaniem, bo niedziel mamy 4 w miesiącu.
Nikogo nie chcę obrażać co też chyba jest oczywiste.
Jeżeli ktoś decyduje się na kontrolę swojego portfela w każdą niedzielę po obiedzie (albo tylko raz w miesiącu) to jak zdefiniować taką grupę?!

Nie mam nic przeciwko takim ludziom - wierzę w rynek a ich kapitał przyda się ludziom bardziej przedsiębiorczym.
Dlatego radzę takim ludziom trzymać i nie udawać, że są w stanie odróżnić solidną korektę od początku bessy. Na ostrożności też można tracić (gdyby to było tak proste).

Pisze Pan:
"Na ponad 100 szkoleniach otwartych i kilkudziesięciu przeprowadzonych dla firm doradztwa finansowego pokazuję wprost: "niedzielny" inwestor, który wybrał metodę "kup i trzymaj" - jeżeli zarobił więcej niż lokata bankowa - może mówić o szczęściu. Nikt, z prawie 2.000 uczestników temu nie zaprzeczył. "
Ja też nie będę przeczył tylko zapytam dlaczego tracą?
Bo puszczają im nerwy i realizują straty.
I zgodzę się, że popełniają książkowe błędy dotyczące rozumienia inwestycji w akcje, dywersyfikacji, nie mają koncepcji, planu a przede wszystkim wiedzy.
Tylko, że ja im nie obiecuje, że ignorancję można obejść systemem...

"Moim zdaniem każda strategia inwestowania jest dobra - jeżeli mamy do niej przekonanie."

To zdanie to w najlłaskawszej interpretacji pustosłowie...

"Staram się pokazać, że przekonanie (do np. zasady wpłać i zapomnij) warto zbudować w oparciu o fakty a nie o obietnice, że świetnie zarobimy."
Ja niczego nie obiecuję - jeżeli ktoś chce korzystać z owoców dobrej alokacji kapitału poprzez giełdę,a nie zna się na alokacji, to powinien z całą świadomością ryzyka oddać ster dużym chłopcom, którzy wiedzą (albo udają, że wiedzą) w co się gra.
Pan stara się być pośrednikiem a każdy dodatkowy pośrednik to koszt.
Koszt bez realnej wartości, którą się w zamian otrzymuje.
Ale (kończąc miłym słowem) Pańskie blogi są pozytywne i robią duzo dobrego, nawet jeżeli proponują chodzenie na skróty.
-
2011/02/07 11:40:30
Ponowię prośbę o konkretny przykład dlaczego "Bo puszczają im nerwy i realizują straty."

W mojej ocenie to jeden z wielu mitów inwestowania (strata wirtualna). Będzie o tym osobny artykuł.

Kilkukrotnie wypowiada się Pan także na temat usług portalu, który reprezentuję. Proszę zapoznać się jednak dokładnie z naszą ofertą - nie jest to "gotowy system", a jeden z elementów (strategia) działa całkiem inaczej niż "analizowanie funduszy raz w miesiącu". Tu pomylił Pan nasz portal z opisami strategii D+D - w naszym wydaniu działa ona zupełnie inaczej i jest tylko jedną z kilkunastu dostępnych funkcjonalności, w tym rankingów, na które powołują się fundusze inwestycyjne.

Podtrzymuję też zdanie "Każda strategia jest dobra o ile mamy do niej przekonanie" ale w pełnym brzmieniu: "przekonanie (do np. zasady wpłać i zapomnij) warto zbudować w oparciu o fakty a nie o obietnice, że świetnie zarobimy."

Jeżeli spojrzymy na fakty okaże się, że większość promowanych złotych sposobów na inwestowanie trudno aby była przekonująca, gdy przeczą jej fakty. Wielu inwestorów opiera swoje decyzje inwestycyjne na obietnicach i hasłach, takich jak "bądź twardy i trzymaj gdy akcje tracą gdyż w długim okresie zarobisz". Tylko ... nie sprawdzili czy takie zasady sprawdziły się w przeszłości.
-
2011/02/13 23:35:28
"Ponowię prośbę o konkretny przykład dlaczego "Bo puszczają im nerwy i realizują straty."
W mojej ocenie to jeden z wielu mitów inwestowania (strata wirtualna). Będzie o tym osobny artykuł."

Nie dam konkretnego przykładu (choć roi się od nich w najbliższym otoczeniu każdego z nas) tylko rozwinę skrót myślowy i posłużę się porównaniem.

Zwykły człowiek z optymizmem i nadmiarem gotówki rozpoczyna przygodę z inwestowaniem.
Nie zadaje sobie trudu, żeby sprawę przemyśleć, zastanowić się co chce uzyskać - w tym nasze opinie się nie różnią.

Co to w praktyce oznacza?

Ano to że człowiek taki nie ma "limitu zysku", ma za to limit strat. Czyli nie wiadomo ile by jego inwestycja zyskała - nie zrealizuje zysku licząc ciągle na większy. Nie weźmie 40% zysku i nie powie "fajna przygoda - jestem do przodu - kończę", tylko idzie dalej. Amatorzy zawsze wychodzą z inwestycji gdy straty są już dla nich nie do zaakceptowania - trwale zrażeni do giełdy/funduszów/forexu. Dlatego statystyczny amator giełdowy (tak jak statystyczny miłośnik hazardu z kasyna) wychodzi spłukany z mocnym postanowieniem, że już nigdy więcej nie da się naciągnąć.
Tu nie ma magii, nie brakuje szans na zyski - po prostu jest zła taktyka - puszczają nerwy, realizuje się straty i na tym kończy.

Ale dla człowieka, który szkoli amatorów w inwestowaniu to co napisałem powyżej jest chyba aż nadto oczywiste...
-
2011/02/15 17:25:52
Z powyższym zgadzam się w 100%. Dlatego tak bardzo promujemy świadome inwestowanie.

Przy czym podkreślam - to czym zajmuje się Opiekun Inwestora to wyłącznie Fundusze Inwestycyjne. Dające możliwości inwestowania znacznie szerzej niż na giełdzie.

Techniki inwestowania z giełdy - często nie działają na rynku funduszy i odwrotnie. Związane jest to ze specyfiką funduszy: wolniejsze przetwarzanie transakcji, ale też i znacznie mniejsza zmienność uśredniona przez wymóg posiadania wielu walorów w portfelu funduszu.

W naszych poradach dokładnie potwierdzamy zasadę: realizowania zysków. Albo w momencie uzyskania już odpowiednio wysokich zysków - choć wtedy zamiast wypłacać raczej proponujemy ustawić niewielki, niski próg Kroczącego Stop Loss.

Główna zasada - to wycofywać się gdy spadki (nie zawsze strata - często tylko zabezpieczenie już wypracowanego zysku) się zaczynają. Z niskim progiem. Strata 15% jest już moim zdaniem bardzo wysoka.

Realizowanie dużych strat jest wyłącznie wynikiem tego, że inwestor uwierzył, że w długim okresie świetnie zarobi.

Jeżeli dopiero przy stracie 50% uzmysłowi sobie, że wiele funduszy akcji w 10 lat zarabiało mniej niż 100%, które potrzebuje do "wyjścia na zero" to może prowadzić do wycofania się z inwestycji. Jeżeli na zawsze - to błąd.

Mając stratę 50%, ale też 30% czy 70% moim zdaniem można zrobić tylko jedno. Zacząć aktywnie inwestować. I wypłaty pieniędzy z tego funduszu nie traktować jako realizacji straty (to hasło powoduje, że często inwestorzy godzą się na stratę) tylko po to aby po prostu przyznać się przed sobą: popełniliśmy błąd inwestując w ten sposób, mamy tyle pieniędzy ile mamy - i zaczynami nimi zarządzać. Czyli świadomie inwestować. Fundusze to nie giełda i nie trzeba być tu ekspertem. Pozostawienie pieniędzy w funduszu, który dużo stracił może zająć ponad 10 lat aby wyjść "na zero".

A dlaczego pojawia się komentarz "nigdy więcej nie dam się naciągnąć"? Odpowiedzi należy szukać w jednym z ostatnich wpisów na tym blogu. Ponieważ ktoś uwierzył, że fundusz akcji będzie dbał o zyski, a w miejscu gdzie ten fundusz sprzedano zapomniano powiedzieć, że działanie funduszu akcji polega na czymś innym...

Zamiast "nie dam się już naciągnąć" należy po prostu potraktować to jako bolesną często naukę - i poświęcić czas na to aby zrozumieć jak rynek funduszy działa. I zacząć inwestować zamiast po prostu wpłacać pieniądze w coś czego się nie rozumie (tylko dlatego, że ktoś nam to tak przedstawił).

I nie ma chyba w tym nic złego, że nasza firma decyduje się na szkolenie początkujących inwestorów? Których często niestety pozostawiono samym sobie?
-
2011/02/15 17:30:48
Dziś rozmawiałem z jednym z Klientów, któremu sprzedawca w jednej z firm finansowych (takiej na rogu każdej ulicy) zaproponował produkt ubezpieczeniowy jednej z firm uzasadniając wybór możliwością korzystania z portfeli modelowych.

Na szczęście nietrudno trafić na nasz raport na ten temat. Pokazujący, że portfele modelowe w długim (choćby 5,10-letnim okresie) nigdy nie zarabiały lepiej niż lokata bankowa. Podkreślam słowo nigdy...

Portfele modelowe publikują swoje wyniki. Tylko nikt ich nie sprawdził...

Fragment raportu można pobrać w pliku PDF. A pełen raport pobrać na stronie z naszymi raportami.